środa, 2 marca 2011

"Dziewczyna z sąsiedztwa" Jack Ketchum

Jack Ketchum Dziewczyna z sąsiedztwa

Tytuł sugerowałby, iż mamy do czynienia z romansem, jednak już okładka temu przeczy. Sięgnęłam po tę książkę, poniważ polecał ją (jak i inne tego autora) Stephen King. Można ją śmiało nazwać horrorem, chociaż wszystko w niej jest realistyczne i nie ma żadnych "niewyjaśnionych" mocy. Została oparta na autentycznych wydarzeniach i chyba właśnie dlatego jest taka przerażająca.
Opowiada historię dwóch dziewczynek (Susan i Meg), które tracąc rodziców w wypadku trafiają pod opiekę chorej umysłowo ciotki. I tu się zaczyna ich koszmar. Najgorsze jest to, iż w dręczeniu zwłaszcza starszej 14-letniej dziewczyny, biorą udział dzieci i robią to pod okiem matki. Sąsiedzi dowiadują się, że coś jest nie tak ale nikt nie reaguje. Nawet policjant, któremu Meg mówi o swoich zaczynających się problemach, nie traktuje jej zbyt poważnie. Kiedy w końcu sprawa wychodzi na jaw jest już za późno. Opowieść toczy się oczami chłopaka z sąsiedztwa, który wprawdzie nie krzywdzi dziewczyny (która cały czas ma swoją dumę i honor), ale też jej nie pomaga. Kiedy w końcu to robi jest już za późno. 
 
Książka z pewnością nie jest przeznaczona dla dzieci. Zaczyna się od słów: "Wydaje ci się, że wiesz co to ból?" Połowę książki zajmuje opis zwykłego środowiska, zwykłych problemów, zwykłego miasteczka. Mamy właściwie prawie sielankowy obraz życia, widziany oczami dzieci. Później to się zmienia, zło przybiera na sile. Zaczyna zanikać granica między dobrem a złem. Pełne grozy opisy znęcania się psychicznego i fizycznego nad główną bohaterką wprowadzają niesmak i trwogę. Te wydarzenia na zawsze odcisną swoje piętno na jego uczestnikach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz