Rafał
Bogusławski Modlitwa
za skazańcaEdgar Gratiano jest pełen ideałów twórcą filmów. W końcu zaczyna odnosić sukces. Jego film zostaje z entuzjazmem przyjęty przez krytykę, a on trafia na szczyty. U jego boku stoi piękna kobieta, która go kocha i którą on kocha. Jednak sukces jednych, pociąga za sobą nienawiść drugich. Czy można dobrze ocenić człowieka? Nad głównym bohaterem zbierają się czarne chmury. W wyniku intrygi zostaje oskarżony i skazany za morderstwo producenta. Karę odbywa w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Od swojego adwokata otrzymuje radę: Pamiętaj! Nie oceniaj ludzi zbyt pochopnie, bo może cię to drogo kosztować. Radzi mu też, by ciągle walczył i miał nadzieję. Więzienie całkowicie zmienia Edgara. Zaczyna się przystosowywać do rządzących tam praw. Zabija pierwszego człowieka. W wyniku porachunków więziennych gangów musi uciekać. Przyłącza się do grupy, która opracowała już plan. Coraz głębiej brnie w środowisko przestępcze. Zostaje płatnym najemnikiem. Podczas wykonywania zadania grupa zostaje wydana i tym samym skazana na śmierć. Gratiano udaje się wydostać z koszmaru i kiedy wydaje się, że wszystko zaczyna się układać, jego nadzieje zostają pogrzebane. Teraz zostaje mu jeden cel - zemsta. Drogę, którą kroczy wyznaczają ciała zabitych. Czy Edgarowi uda się jeszcze zostać... człowiekiem?
Książkę bardzo dobrze się czyta. Akcja jest szybka i zaskakująca, może czasami zbyt "amerykańska". Czegoś innego spodziewałam się po tytule, ale to co zastałam mnie nie rozczarowało. Autor dobrze zarysował charakterystykę bohaterów. Możemy prześledzić proces zmiany osobowości nie zagłębiając się w wielostronicowe naukowe wywody. Opisany świat ma dwa oblicza. Jest ostrzeżeniem przed zbyt pochopnym ocenianiem ludzi.
Przeczytałem przez 35 lat bardzo dużo książek. Na palcach jednej ręki można by zliczyć te, których nie udało mi się skończyć.
OdpowiedzUsuńByło wśród nich również kilka, które odcisnęły swoje piętno i wzbudzały mocne emocje. "Modlitwa za skazańca" Rafała Bogusławskiego jest jedną z nich. Przeczytałem ją w 4 godziny, nie mogąc się oderwać od niej. Końcówka zaczęła mnie rozklejać, a ostatnie słowa spowodowały rzęsisty potok łez z moich oczu.
Zdaję sobie sprawę, iż zakończenie jest trywialne i beznadziejne w swojej banalności, ale czy nie tkwi w tym jakiś czar?? Płakałem jak małe dziecko... a ja rzadko płaczę... a już z pewnością nie, gdy czytam książki. No dobra... zdarzyło mi się kilka razy... ;)
Książka, która jest w stanie wzbudzić we mnie takie emocje musi być dobrą książką i za taką też uważam "Modlitwę za skazańca" Rafała Bogusławskiego.
artvonc